czwartek, 2 lipca 2015

Pożegnania

Za oknem 25 stopni w cieniu, a ja będę nosiła kudłate skarpetki w domu, bo mam zimne stópki, a nie ma tutaj nikogo, komu mogłabym wsadzić je pod koszulkę w celach ociepleniowo-głaskaniowych. Dzisiejszy dzień mija mi pod znakiem leniwej pracowitości, co oznacza, że z jednej strony posprzątałam calutki pokój (niesprzątany przez całą sesję!) i zrobiłam pranie, a z drugiej założyłam kapelusz i poszłam czytać książkę do parku. Ostatnimi czasy nabyłam pięć książek i jedną dostałam, wreszcie czytam tylko to, co chcę, jednak nawet zadrukowane strony nie wypełniają na tyle moich myśli, żeby nie czuć samotności. Aktualnie zostałam sama w mieście,w  którym studiuję, potrwa to tylko do niedzieli, bo potem wracam do rodziców. Jednak ciągle będę sama w sensie braku fizycznej obecności mojego Ukochanego. To, że jest ze mną myślami nie ulega wątpliwościom.
Pożegnania... Nie jestem w tym dobra. Racjonalna strona mnie (jest na wymarciu) słabo krzyczy Uspokój się, nic złego się nie dzieje, zmiany są nieuniknione, nikt nie umiera! ale mój nadwrażliwy tyłek wie swoje. Chyba nikt nie chce się rozstawać w taki sposób. No, chyba że ktoś uwielbia kota ze Shreka i uważa, że mam wtedy taką samą minę, to tak. Jeżeli ktoś w trakcie pożegnania jest dla mnie miły, przytuli mnie, zapewni, że na pewno wróci, czuję się roztkliwiona przez sam fakt, że ktoś mnie kocha i będzie za mną tęsknił. Todlaczegocięzostawia - podszepty mojej irracjonalnej strony. No i płaczę, ale przynajmniej jestem spokojniejsza, kiedy zostaję sama. Gorzej jest, kiedy kogoś irytuje moje pseudodziecinne zachowanie i zacznie mówić do mnie coś w stylu Przecież wiedziałaś, że jadę, nie wygłupiaj się, jesteśmy dorośli itp. itd.Wtedy jest źle. Moja podświadomość krzyczy Jedziebocięniechce i tutaj dopiero zaczyna się problem, bo czuję się odrzucona i ta myśl chodzi za mną przez kilka dni.
Pewnie przemknęła Wam przez głowę myśl Rany, ona myśli tylko o sobie. Tutaj nie mogę się z Wami zgodzić. Weźcie poprawkę na to, że ja mówię wyłącznie o dniu rozstania, nie o całym moim podejściu do sytuacji. Rozumiem, że ludzie muszą pracować, że muszę studiować z dala od domu... Wszystko dzieje się dlaczegoś. I jest okej, dopóki rzeczywiście tak jest, gorzej, jak nie jest. To moje pożegnanie pokazuje, jak bardzo mi zależy na osobie, z którą muszę się rozstać na jakiś czas. Nie płaczę codziennie rano, kiedy Mężczyzna Mojego Życia wychodzi na uczelnię, ale płaczę, kiedy wyjeżdża na 3 miesiące. Kiedy jechałam z domu na sesję letnią też płakałam, bo wiedziałam, że to będzie dla mnie strasznie trudny czas i długa rozłąka z rodziną. To chyba takie ludzkie, zwyczajne... Tyle że czasem można poczuć się nieswojo nawet przy najbliższych.

Tak na pocieszenie:

8 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy post
    Jestem tutaj pierwszy raz i na pewno pozostanę na dłużej.
    Obserwuje licze na to samo i zapraszam do siebie :)
    http://dominikax.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety, pożegnania są smutne, ale nieuniknione. Ja panikowałam, kiedy mój chłopak wyjeżdżał na miesiąc, a co dopiero trzy! Bądź dzielna w tym czasie :)
    teoriakobiety.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdy gdzieś wyjeżdżam najgorsze dla mnie są pożegnania, wtedy łzy same cisną się do oczu :/

    niepowaznanastolatka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Pożegnania są smutne... Ale zamiast Do widzenia powiedz Dzień Dobry.
    Klaaudia-klaudia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obserwuje pod nazwą Klaudia

      Usuń
  5. O tak, muszę się z Tobą zgodzić, pożegnania są smutne. Ale uważam, że po jakimś czasie zapominamy o tym wszystkim i dalej żyjemy..
    Śliczny szablon. *_*

    MÓJ BLOG - KLIK ♥
    Co powiesz na wspólna obserwacje? Daj znać u mnie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Również jestem beznadziejna w pożegnaniach. Nie lubię rozstań. Chyba, jak każdy. Z drugiej strony wolę je niż niejasne sytuacje.

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze, które pojawiają się na blogu są dla mnie bardzo cenne. Dlatego dziękuję za każdy z nich i na każdy staram się odpowiadać. Jeżeli zostawisz adres swojego bloga, to na pewno go odwiedzę. Obserwacja mile widziana.:) Nie biorę udziału we wszelkich nominacjach.